Filtruj menu do: All Dilbert Filmoteka Garfield Gry Imagesy Texty Garsc dowcipów Forum

 

Witaj na stronie www.confiable.pl - prawdopodobnie najgłębszej kopalni dobrego humoru w ... okolicy ;-)

PS. Wyślij swój żart lub link, który chcesz opublikować na GG: 68678 lub na e-mail: pcz@o2.pl i nie zapomnij podać swojego nicka bądź imienia

 

25938-631eefb41aa59f9b234bdd3a27ed34d4..jpg

 

 

Żart na dziś & ... Confiable is back! :-)

 

 

Swiezo osadzony wiezien drze sie zza krat:

- Jestem niewinny! Niewinny!

Na to z sasiedniej celi:

- No, to juz niedlugo, kwiatuszku - jutro bierzemy prysznic...

 

* * *

 

Spływ Dunajcem.

Flisak opowiada jedną z wielu mrożących krew w żyłach historii.

- A słyseliśta państwo ło wypadku na Sokolicy?

- Nie, a co się stało?

- To posłuchejta... Beło to tej jesieni. Wyciecka kcioła wlyść na Sokolice, no to wlazujom, wlazujom as dośli do widokowego punktu, a to je tako półka skalna, gdzie jezd cysta metrów psepaść, co prowda som tam łańcychi, ale i tak niebezpiecnie jezd. Kilku odwaznych podlazuje do łańcuchów i nagle do psepaści wpada psewodnik...

- Jezus Maria!!! - krzyczą pasażerowie - I co się dalej stało, niechże pan szybko opowiada!!!

- Jak to co siem stało? - Wyciecka zlazła ze Sokolicy i w Scawnicy kupili nowy psewodnik za cy pindziesiąt.

 

* * *

 

Znany badacz razu pewnego wybrał się do Azji, by razem ze swoim przewodnikiem zbierać materiały do jego tezy o zwyczajach godowych wielkiego szczura z Sumatry. Będąc już na miejscu, badacz niezwłocznie zabrał się za poszukiwania i badania szczura.

Któregoś dnia, siedząc z przewodnikiem w obozie, jadł posiłek, gdy nagle wszystko zasnuł pył, unoszący się w powietrzu... i odezwały się bębny.

- Nie podoba mi się dźwięk tych bębnów... - powiedział przewodnik.

Wydawałoby się, że cała dżungla zamarła.

Pyłu było coraz więcej, a i bębny robiły się coraz głośniejsze, jakby osoba na nich grająca zbliżała się do obozu...

- Na serio, nie podoba mi się dźwięk tych bębnów... - znowu odezwał się przewodnik...

Dookoła wiało grozą. Zwierzęta milczały, wiatr przestał wiać. Tylko dźwięk bębnów roztaczał się wokoło coraz bardziej intensywnie.

- Poważnie, nie podoba mi się dźwięk tych bębnów... - odezwał się po raz kolejny przewodnik...

Nagle bębny ucichły, a gdzieś z dżungli do uszu przewodnika dotarł głos:

- Ej, stary, no kurwa sorry, ale to nie jest nasz stały bębniarz!

 

* * *

 

Pewne plemię afrykańskie nawiedziła okrutna susza. Padając z pragnienia udali się do plemiennego szamana z prośba o pomoc. Szaman ów wyszedł z lepianki i patrząc po tłumie współplemieńców pyta:

- Kto ma wodę?

Nikt się nie zgłasza to powtarza:

- Kto ma trochę wody?

Nieśmiale zgłasza się jeden z członków plemienia i podając bukłak wody mówi:

- Ja mam jeszcze trochę.

Szaman niewiele myśląc wylał wodę do miseczki, ściągnął koszulę i zaczął ją prać. Mieszkańcy wioski patrzyli ze zgrozą. Wyjął koszulę z wody, wykręcił i wodę wylał w krzaki. Znowu pyta:

- Kto ma jeszcze jakąś wodę?

Kolejny osobnik podając mu bukłak mówi:

- Mi zostało jeszcze pół...

Szaman wziął wodę, wlał do miski i wypłukał koszulę. Wodę wylał, a koszulę powiesił na sznurku.

Kiedy mieszkańcy wioski chcieli się na niego rzucić zaczęły napływać ciężkie chmury i rozpadał się deszcz.

Szaman na to: - Zawsze, kurwa, pada, jak pranie zrobię...

 

* * *

 

98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:

- Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i wkrótce będziemy mieć syna...

Doktor myśli chwilę i mówi:

- Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię:

Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim, wyszedł raz z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol. Kiedy znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromny niedźwiedź. Myśliwy wyciągnął parasol, wycelował w niedźwiedzia i wypalił. I wie pan co stało się potem?

- Nie - odpowiada staruszek.

- Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.

- Niemożliwe! - wykrzyknął staruszek. - Ktoś inny musiał wystrzelić!

- I do tego punktu właśnie zmierzałem...

 

* * *

 

Pewna firma w USA, chcąc przeprowadzić reorganizację, zatrudniła kolesia - specjalistę od tego typu roboty. Kolo był zdeterminowany i za punkt honoru postawił sobie wziąć się za wszystkich obiboków. W trakcie pierwszej rundki po firmie, facio zauważył gostka, który nic nie robiąc podpierał ścianę. W pokoju było pełno pracowników, więc było na kim zrobić wrażenie i pokazać co to znaczy prawdziwy business!

Podszedł do niego i pyta.

- Ile kasy zarabiasz tygodniowo?

Trochę zdziwiony i speszony młody człowiek odparł.

- 300$ tygodniowo. A co?

Kolo - reorganizator sięgnął do kieszeni krzycząc.

- Masz tu 1200$ za 4 tygodnie pracy i wynooooocha!!!

Od razu poczuł się lepiej - pierwsze zwolnienie z pracy ma z głowy! Rozejrzał się zadowolony po pokoju i zapytał.

- Czy ktoś z was może mi powiedzieć co ten dupek tu robił?

Na to jeden z pracowników z lisim uśmiechem na twarzy odparł.

- To był dostawca pizzy...

 

* * *

 

Mówicie że nie ma kosmitów....?!!!!

To skąd się wzięły tabliczki: "Obcym wstęp wzbroniony" ...

 

* * *

 

Pójście na wojnę bez Francji, jest jak pójście na polowanie bez akordeonu.

 

* * *

 

Dwaj kumple spotykają się w barze:

- Słyszałeś najnowsze wieści? Staszek nie żyje!

- Mój Boże! A co mu się stało?

- Przejeżdżał tą drogą obok mojego domu, nie zahamował właściwie i bum! - uderzył w chodnik.

Samochodem trzepnęło w górę, Staszek wyleciał przez szyberdach, zrobił dwa salta w powietrzu i rozbijając szybę, wpadł do mojej sypialni na piętrze.

- Rany, jaka okropna śmierć...

- Ależ skąd, nie zabił się! Wylądował w mojej sypialni i leżał taki zakrwawiony w potłuczonym szkle.

Wtedy zauważył dużą, starą, zabytkową szafę, która stała w pokoju. Sięgnął w górę i chwycił za nią, próbując wstać. I nagle huk! Masywna szafa przewróciła się na niego, przygniotła go i pogruchotała mu kości.

- Psiakrew, strasznie zginął.

- Nie, nie, utrzymał się przy życiu. Jakimś cudem zdołał wydostać się spod szafy i podpełznąć do poręczy. Próbował się na niej podciągnąć, ale pod jego ciężarem poręcz złamała się i Staszek spadł z piętra. W powietrzu wszystkie połamane części poręczy tak się obróciły, że spadając na niego, przypięły go do podłogi.

- O żesz w mordę! Straszny sposób, by odejść z tego świata.

- No co Ty, to go nie zabiło. Spadł tuż obok kuchni. Wpełzł do środka, próbuje podciągnąć się na kuchence, ale zahaczył o duży garnek z gotującą się wodą i chlust! Człowieku, cały wrzątek wylądował na nim i popalił mu prawie całą skórę.

- O rany! Okropne tak umrzeć...

- Nie, nie, teraz też przeżył! Leżał tak na ziemi, poparzony wrzątkiem, gdy zauważył telefon. Próbował sięgnąć słuchawkę, by wezwać pomoc, ale zamiast tego wyrwał gniazdko elektryczne ze ściany. W połączeniu z wodą wyszła mieszanka piorunująca, potężna dawka woltów strzeliła przez niego i facet padł porażony prądem.

- Cholera! Diabelnie przerażająca śmierć.

- Ależ nie, wcale wtedy nie zginął...

- To, do groma jasnego, jak właściwie umarł?

- Zastrzeliłem go!

- Zastrzeliłeś go??? A czemu, do diabła, go zastrzeliłeś?!

- Kurcze, człowieku, przecież on rozpieprzyłby mi całą chałupę!!!...

 

* * *

 

W starożytnej Grecji, Sokrates (469 - 399 p.n.e.) był uważany za człowieka, który posiadł wielka mądrość i wiedzę. Pewnego dnia znajomy spotkał wielkiego filozofa i powiedział:

- Sokratesie, wiesz, czego właśnie dowiedziałem się o Twoim uczniu?

- Zaczekaj chwilę - odpowiedział Sokrates - zanim mi o tym powiesz, chciałbym poddać Cię małej próbie. Taki potrójny filtr, przez który przepuścimy Twoją informację.

- Potrójny filtr?

- Właśnie - kontynuował filozof - nim powiesz mi coś o moim uczniu, sprawdźmy te informacje pod trzema kątami. Pierwszy to PRAWDA. Czy jesteś całkowicie pewien, że to, o czym chcesz mi powiedzieć jest prawdą?

- Nie - odpowiedział znajomy - właściwie to dowiedziałem się o tym od kogoś...

- W porządku - przerwał mu Sokrates - więc nie wiesz, czy to jest prawda czy nie. Teraz drugi filtr - filtr DOBRA. Czy chcesz mi powiedzieć o tym uczniu coś dobrego?

- Nie, wręcz przeciwnie...

- W takim razie - odparł uczony - chcesz mi powiedzieć coś złego o nim, ale nie jesteś pewien czy jest to prawda. Został jeszcze ostatni filtr: filtr POŻYTECZNOŚCI. Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest dla mnie pożyteczne?

- Nie, właściwie to nie...

- A więc - skonkludował Sokrates - jeśli to, o czym chcesz mi powiedzieć może nie być prawdziwe, nie jest dobre, ani nawet przydatne dla mnie, to, po co o tym w ogóle mówić?

I to właściwie wyjaśnia, dlaczego Sokrates był wielkim filozofem i cieszył się takim szacunkiem, oraz to, dlaczego nigdy nie dowiedział się, że Platon bzykał jego żonę...

 

* * *

 

Krotka historia o podatkach. I jakże prawdziwa, niestety.

 

Załóżmy, że każdego popołudnia 10 znajomych wybiera się wspólnie na obiad do restauracji. Rachunek za cały obiad wynosi 100 zł. Ponieważ cała dziesiątka nie zarabia po równo, a wręcz przeciwnie -- mają bardzo zróżnicowane zarobki, postanowili, że rachunek będą płacić w następujący sposób:

* Czterech najbiedniejszych nie zapłaci nic.

* Piąty od końca pod względem dochodów zapłaci 1 zł.

* Szósty -- 3 zł.

* Siódmy -- 7 zł.

* Ósmy -- 12 zł.

* Dziewiąty -- 18 zł.

* Dziesiąty, najbogatszy z nich wszystkich -- 59 zł.

* Tak sobie postanowili.

Ale pewnego dnia właściciel restauracji oznajmił im:

-- Jesteście takimi dobrymi klientami, że obniżę wam cenę za 10 obiadów o 20 zł. Więc posiłek kosztował ich 80 zł. Ale ciągle chcieli płacić rachunek w ten sam sposób. Więc 4 najbiedniejszych ciągle jadłoby za darmo.

Pozostałych 6 policzyło, że obniżka, 20 zł, podzielona na 6 daje 3,33 zł, jeśli więc każdemu płacącemu oddać te pieniądze, to właściwie piąty i szósty dostaliby pieniądze za zjedzenie posiłku.

Właściciel restauracji, widząc, że panowie mają problem z podzieleniem kwoty obniżki, zaproponował im, żeby każdy z płacących dostał zwrot proporcjonalny do tego, ile wcześniej płacił. I tak:

* Czterech najbiedniejszych ciągle jadło za darmo.

* Piąty, teraz nie płaci nic, tak jak poprzednich czterech.

* Szósty teraz płaci 2 zł, zamiast 3 zł (obniżka o 33%).

* Siódmy -- 5 zł, zamiast 7 zł (obniżka o 28%).

* Ósmy -- 9 zł, zamiast 12 zł (obniżka o 25%).

* Dziewiąty -- 14 zł, zamiast 18 zł (obniżka o 22%)

* Dziesiąty -- 49 zł, zamiast 59 zł (obniżka o 16% ).

Pierwszych czterech ciągle je za darmo, a z pozostałej szóstki każdy skorzystał i je taniej niż poprzednio. Jednak kiedy wyszli z

restauracji zaczęli porównywać, ile każdy zyskał:

- Dostałem tylko złotówkę z 20 zł -- powiedział Szósty -- ale Dziesiąty dostał połowę, 10 zł!

- Właśnie! Ja też dostałem tylko złotówkę -- przytaknął mu Piąty – To niesprawiedliwe, że on dostał 10 razy więcej niż ja!

- To prawda! -- dodał Siódmy -- Czemu on dostał 10 zł, a ja tylko 2zł? Bogaci dostają najwięcej!

- A my nic nie dostaliśmy -- zaczęła krzyczeć pierwsza czwórka – Ten system wykorzystuje najbiedniejszych!

Cała dziewiątka otoczyła Dziesiątego i dotkliwie go pobiła.

Następnego dnia znów przyszli na obiad. Ale Dziesiąty się nie pojawił.

Kiedy przyszło do płacenia rachunku, zorientowali się, że pomimo obniżki ceny, nie są w stanie zapłacić nawet połowy rachunku!

Bogaci najbardziej zyskują na obniżce podatków, ale spróbujcie ich opodatkować za bardzo, atakujcie za bycie bogatymi, a następnym razem mogą nie pokazać się przy stoliku. Jest wiele świetnych restauracji w innych krajach.

 

* * *

 

Idzie sobie biznesman przez ulice i widzi drzewo, na którym jest karteczka 'CLIMB TO SUCKCESS'. - Hmm, ciężkie czasy, sukces sie przyda! - pomyślał i zaczął sie wdrapywać. Wdrapuje sie i wdrapuje, w końcu dochodzi do pierwszej gałęzi, na której siedzi piękna, młoda, naga dziewczyna, a kolo niej leżą dwie karteczki z napisami 'TAKE A PLEASURE' a druga 'CLIMB TO SUCKCESS'. Biznesman pomyślał chwilkę, jednak zaczął sie wdrapywać dalej. Wszedł na następna gałąź, sytuacja podobna, z tym, ze na gałęzi siedzą dwie nagie, piękne dziewczyny z karteczka 'TAKE A PLEASURE' i druga 'CLIMB TO SUCKCESS'. Wdrapuje sie jednak dalej i dalej, dochodzi do trzeciej gałęzi, tam siedzą trzy nagie pięknie dziewczyny. Sytuacja sie powtarza, są dwie karteczki 'TAKE A PLEASURE' i 'CLIMB TO SUCKCESS'. Po krótkim namyśle biznesman zaczął sie wdrapywać dalej, bo widział juz czubek drzewa. Wdrapał sie w końcu na sam czubek drzewa i widzi tam siedzącego wielkiego nagiego murzyna, który podaje mu rękę, uśmiecha sie u mówi: 'Hi. I'm Cess'

 

* * *

 

Zmarł znany kardiolog i urządzono mu bardzo uroczysty pogrzeb.

Podczas ceremonii za trumną ustawione było ogromne serce, całe pokryte kwiatami. Kiedy skończyły się przemówienia i modlitwy, serce otworzyło się i trumna wjechała do środka.

Następnie piękne serce się zamknęło i tak ciało doktora pozostało w nim na zawsze.....

W tym momencie ktoś z obecnych wybuchnął głośnym śmiechem. Wszystkie oczy zwróciły się na niego, więc powiedział:

- Bardzo przepraszam, ale wyobraziłem sobie właśnie swój pogrzeb. Jestem ginekologiem.

Proktolog zemdlał...

 

* * *

 

Facet wchodzi do urzędu i pyta się sekretarki:

- Naczelnik przyjmuje?

- Nie odmawia...

 

* * *

 

U prawnika:

- Jaką opłatę muszę wnieść, żeby otrzymać od pana fachową poradę?

- 1000 złotych za trzy zagadnienia.

- Hmm, to troszeczkę drogo, nie uważa pan?

- No może troszeczkę. A jakie jest pańskie trzecie pytanie?

 

* * *

 

Mówi dziecko yeti do taty yeti:

-Tato, a gdzie są ludzie?

-Ludzie się skończyli. Jedz dżem.

 

* * *

 

Klient restauracji patrzy na rachunek:

"Dwie wódki - 15PLN,

Sałatka - 8PLN,

Jeśli przejdzie - 15PLN,

Cztery piwa - 20PLN"

- Panie kelner, co to kurna jest: "jeśli przejdzie"?!

- Ehh, no i kurwa nie przeszło...

 

* * *

 

Jąkała spotyka kolegę. Kolega pyta:

„Jak tam Twoja 6 miesięczna terapia u logopedy? Skończyłeś? Dało Ci to coś...?”

„Tak, tak”- odpowiada dumny jak paw jąkała i nie czekając na zachętę „jedzie z tym koksem”:

„W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie... W czasie suszy szosa jest sucha... Drabina z powyłamywanymi szczeblami...”

Kolega przeciera oczy ze zdziwienia: „ Chłopie, toż to cud...!!!”

Na to jąkała z nadzieją w głosie:

Myyyślisz sta...sta..stary, że miiiii się to... to kieeedyś przy...przy...przyda!?”

 

* * *

 

Do jasnowidza przychodzi klient:

- Jest pan ojcem dwójki dzieci - mówi jasnowidz.

- To pan tak myśli - zaśmiał się klient - jestem ojcem trójki!

- To pan tak myśli - zaśmiał się jasnowidz.

 

* * *

 

Grupa turystów błądzi w górach. Wieczór zapada, a tu ani śladu człowieka i nadziei na nocleg.

- Mówił pan, że jest najlepszym przewodnikim po Tatrach! - Wścieka się jeden z uczestników wycieczki.

- Zgadza się! Ale to mi już wygląda na Bieszczady...

 

* * *

 

Co z tego, że jutro będzie lepiej, gdy zawsze, kiedy się budzę, jest dzisiaj.

 

* * *

 

POZYCJA NA BYKA

Zaczynasz sex z żoną na podłodze, od tyłu w pozycji "na pieska".

Po chwili kładziesz się na niej przylegając całym ciałem i cicho szepczesz jej do ucha: "to ulubiona pozycja mojej sekretarki".

Potem trzeba utrzymać się 8 sekund.

 

* * *

 

Baba w sklepie pyta się:

- Przepraszam, czy mogę przymierzyć tę sukienkę na wystawie?

Na to sprzedawczyni:

- Bardzo proszę, ale mamy też przymierzalnię.

 

* * *

 

Warszawa, przystanek autobusowy pod Domami Centrum. Ochraniarz marketowy Władek wraca do domu, do Kobyłki. Czeka na autobus. Nagle z piskiem opon zatrzymuje się dżip, opuszcza się szyba i zajebista blondynka pyta Władka:

- Gdzie jedziesz, miły?

- Do Kobyłki.

- Siadaj. Podwiozę cię.

Władysław wsiada. Jadą.

- Słuchaj, muszę tylko zajechać po koleżankę. Minutka. Zajeżdżają pod apartamentowiec na obrzeżach Starego Miasta. Do wozu wsiada zajebista brunetka. W ręku ma butlę szampana, w drugim truskawki.

Dojeżdżają do Kobyłki.

- Władku, możemy cię odprowadzić? - pytają dziewczęta.

Po czym udają się do kawalerki Władka i całą noc piją, palą miękkie narkotyki i uprawiają seks grupowy.

Po dwóch miesiącach blondynka spotyka brunetkę.

- Słuchaj, Klara, mam już dość tych biznesmenów, modeli, piosenkarzy.

Wali mnie to!

- Taa... Magda, mam to samo!

- To może zadzwonimy do Władka z Kobyłki?

- Władka z Kobyłki? Zajebiście! Sądzisz, że nas pamięta?

 

* * *

 

Żołnierz na froncie otrzymał list od swojej dziewczyny:

 

Drogi Rysiu,

Nie mogę dalej ciągnąć naszego związku. Odległość między nami jest zbyt duża. Muszę przyznać, że zdradziłam Cię dwukrotnie,

ponieważ nie było Cię i to nie jest sprawiedliwe.

Wybacz. Proszę, odeślij mi zdjęcie, które ode mnie dostałeś.

Całuski,

Beata.

 

Żołnierza to zabolało, dlatego poprosił kumpli o wszelkie zdjęcia

ich obecnych lub byłych dziewczyn. Zatem do koperty ze zdjęciem

Beaty dorzucił zdjęcia innych ładnych dziewczyn, jakie dostał od kolegów. W zestawie pojawiło się 57 zdjęć wraz z listem:

 

Droga Beatko,

Przepraszam, ale ni cholery nie pamiętam, kim jesteś.

Proszę, wybierz swoje zdjęcie z tej kupki i odeślij całą resztę.

Trzymaj się,

Rysiek

 

* * *

 

Kuzyn z miasta odwiedza bardzo zaniedbane gospodarstwo rolne Antka.

- Nic na tej ziemi nie rośnie?

- Ano nic - wzdycha Antek.

- A jakby tak zasiać kukurydzę?

- Aaa... jakby zasiać, to by urosła.

 

* * *

 

Szkot do kumpla:

- Rzucam palenie!

- O, a dlaczego ?

- A do kitu z takim paleniem. Raz poczęstują a raz nie.

 

* * *

 

Facet w roboczym ubraniu, ubrudzony cementem, w autosalonie:

- A ile kosztuje Bentley GT coupe?

- 250 000 euro.

- Cholera... A na kredyt? Na rok?

- 25 000 euro miesięcznie.

- Dużo, kurde... A na dwa lata?

- 12 500 euro miesięcznie.

- Blaszka, też niemało...

- To może miałby pan ochotę na tańszy samochód?

- Ochotę bym miał, ale płyta nam się przewróciła na taki...

 

* * *

 

Przychodzi do burdelu staruszek, na oko jakieś 82 lata.

- Zadupczyć chciałem.

- Uuuu... dziadku, a nie zejdziesz mi tu na zawał? – zażartowała burdelmama.

- Założymy się? Ja zadowolę pierwszą k*rwę, to później przelecę wszystkie, ok?

- Stoi... nomen omen.

I poszedł starzec do pokoju z k*rewką. Przez godzinę słychać było tylko jęki i krzyki; stękanie i szlochy. I wypadła w końcu kobieta lekkich obyczajów:

- Uffff... ale koleś... ale koleś... ja pierdziu!

Burdelmama w szoku, ale zachowała się honorowo:

- Wygrałeś pan - dymaj!

I dymnął gostek wszystkie bladzie i szefową na końcu. Ona, znużona udanym pukankiem pyta:

- Dziadku.. tfu... proszę pana, skąd takie możliwości? W czym tkwi sekret?

- Jaki tam sekret... Po prostu udanie mnie siedem lat temu sparaliżowało.

 

* * *

 

Kochankowie w łóżku, a tu wraca mąż. Żona mówi do kochanka:

- Wyłaź na balkon!

- Ale jest 20 stopni mrozu!

- Wyłaź natychmiast!!!

Facet wylazł, a kochanka mówi:

- Skacz!

- Ale to jest 12 piętro. Zabije się!

- Skacz bo będzie przejebane!!!

Facet skoczył, zabił się. Leży mokra plama pod domem, a kochanka się wychyla przez okno i woła:

- I za dom!....Spierdalaj za dom!!!

 

* * *

 

- Sławek, przecież jesteś dyrektorem naczelnym. Przyjmij mnie do roboty po koleżeńsku...

- OK, ale są pewne wymagania: Mężczyzna do 30 lat, z biegłą znajomością obsługi komputera i języka angielskiego.

- O, jak ty mnie inteligentnie na chuja posłałeś...

 

* * *

 

- Cześć... Mateusz?

- Cześć, no Mateusz, a kto pyta?

- Twoja dziewczyna to Anka, tak?

- No tak, a co?

- Ty jej kupujesz tabletki antykoncepcyjne?

- No tak, ale o co chodzi i kim jesteś?

- Nieważne.. ja tak tylko... podziękować Ci chciałem.

 

* * *

 

W pewnej popegeerowskiej wsi mieszkał stary Mateusz Kita. Pewnego letniego dnia siedział sobie przed domem i spoglądał na świat. Około południa żar lał już się z nieba niesamowity i Mateusz podjął decyzję. Wyjął ze skrzyni ostatnie pieniądze, które zostały mu z emerytury, poszedł do obory i odnalazł stary jeszcze przedwojenny, solidny kanister i poczłapał z tym wszystkim do gospody w oddalonym o trzy kilometry miasteczku. Tam kazał sobie nalać pełny kanister złotego, pysznego piwa, zapłacił ostatnimi pieniędzmi i mimo ciężaru i ogromnej spiekoty wesoło podreptał w stronę domu, myśląc już o tym jak wpuści kanister do studni a potem będzie popijał super schłodzone piweczko. Gdy był już niedaleko chałupy zobaczył leżącą przy drodze zakorkowaną butelkę. Podniósł ją i wyciągnął korek. Wtedy z butelki wyleciał Dżin i odezwał się w te słowa:

- Za to, że mnie uwolniłeś z niewoli spełnię twoje jedno życzenie.

Żar już wręcz kapał z nieba. Mateusz Kita zastanowił się, uśmiechnął się do siebie i powiedział:

- Chciałbym aby ten kanister był zawsze pełny piwa tak jak teraz.

- OK, zrobione - powiedział Dżin i zniknął.

 

Właśnie mija siedem lat jak stary Kita wszystkimi możliwymi narzędziami próbuje otworzyć ten pierdolony kanister...

 

* * *

 

W przedziale pociągu pospiesznego relacji Warszawa-Poznań siedzi matka a na korytarzu z nosami przy szybie stoją jej dwaj synowie. W pewnym momencie do przedziału wraca jeden z nich i pyta mamę:

- Mamusiu, jaka była teraz stacja??

- Nie wiem

- To niech się mamusia dowie

- Po co??

- Bo Franek na niej wysiadł..

 

* * *

 

Dziennikarka przeprowadza wywiad na siłowni z mięśniakiem, który na wszystkie jej pytania odpowiada:

- yyyyyyy

- yyyhy

- no

- eeee...

W końcu mówi:

- dobrze, to jeszcze ostatnie, krótkie pytanie - po co panu głowa?

Na to mięśniak:

- jem niom...

 

* * *

 

Pytanie do referendum unijnego:

- Czy nie negujesz faktu swojego sprzeciwu wobec potwierdzenia braku poparcia dla wycofania inicjatywy zaprzeczenia przez Prezydenta RP zrezygnowania z odmowy ratyfikacji układu akcesyjnego z UE?

 

* * *

 

- Cześć Rysiek. Wiesz co, nie chcę, żebyś do nas więcej przychodził.

- Jak to, co się stało?

- No nie, po prostu nie przychodź.

- Ale co się stało, do cholery?

- Jak byłeś u nas ostatnio, to zginęło nam 150 złotych.

- Chyba nie myślisz, że to ja?

- No nie, pieniądze się znalazły, ale wiesz, niesmak pozostał...

 

* * *

 

Adwokat:

- Pani Kowalska, żeby rozwód był z winy męża musimy na niego coś mieć. Czy maż pije?

- Nie, skąd, jakby tylko spróbował to ja bym mu....!

- Czy nie daje pieniędzy?

- Nie, absolutnie, oddaje wszystko co do grosza...już by mi tylko schował złotówkę to ja bym mu...

- A może bije Panią?

- Kurwa , tylko by rękę podniósł, to ja bym go przez okno pogoniła...

- A co z wiernością?

- O! Tu go mamy! Drugie dziecko nie jest jego!

 

* * *

 

Noc.

W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki. Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie kilogramowy kawał żółtego sera, a drugą ciągnąc za sobą wielkie pęto kiełbasy. Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy i taszczy ten cały majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. Już jest przed wejściem gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy, a na niej malutki kawałeczek słoninki.

Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem :

- Jak dzieci, kurwa, jak dzieci...

 

* * *

 

Przychodzi baba do psychoanalityka:

- Panie doktorze, mam kompleks niższości.

- E, tam, jaki tam kompleks niższości. Pani jest po prostu gorsza.

 

* * *

 

Klient odwiedzający fabrykę wyrobów z gumy jest oprowadzany przez Menedżera do spraw Marketingowych. Na początku przystanęli przy maszynie produkującej smoczki do butelek dla dzieci. Maszyna wydaje różne sycząco stukoczące dźwięki.

- Kiedy pojawia się syk, roztopiona guma jest wstrzykiwana do formy - tłumaczy sprzedawca - Dźwięk stuku to igła robiąca dziurkę na końcu smoczka.

Dalej przeszli do części fabryki gdzie produkowane są prezerwatywy. I ponownie przystanęli przy maszynie, która wydawała dźwięki 'syk syk syk syk-stuk! syk syk syk syk-stuk!' itd. co zwróciło uwagę gościa.

- Zaraz, chwileczkę - mówi klient - ja rozumiem czym jest ten 'syk', ale co to za stukot, który pojawia się tak często?

- Aaaa... to tak samo jak w maszynie smoczków - odpowiada przewodnik - Ta maszyna robi dziurki w co czwartej prezerwatywie.

- Hmm.... to chyba nie jest zbyt dobre dla prezerwatyw?

- Tak, ale jest bardzo dobre dla interesu ze smoczkami.

 

* * *

 

Umierający mąż mówi do żony:

- Obiecasz mi coś, kochanie?

- Co, mój najdroższy?

- Przyrzeknij, że jak umrę, nie będziesz się z nikim kochać.

- A jak nie umrzesz?

 

* * *

 

Dlaczego zwolniłem swoją sekretarkę?

- Dwa tygodnie temu były moje urodziny, ale jakby tego nikt nie zauważył. Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia. Może nawet będzie miała jakiś prezent. Nie powiedziała nawet "Cześć, kochanie", nie mówiąc już o życzeniach. Pomyślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały, ale zjadły śniadanie, nie odzywając się ani słowem. Kiedy jechałem do pracy czułem się samotny i niedowartościowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej. Ktoś pamiętał. Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała:

- Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad? Zgodziłem się - bo była to najmilsza rzecz, jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji. Zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała:

- Dzisiaj jest taki piękny dzień - czy musimy wracać do biura?

- Właściwie to nie - stwierdziłem.

- No to chodźmy do mnie - zaproponowała.

U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę, a ona zaproponowała:

- Czy nie będziesz miał nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni przebrać się w coś wygodniejszego?

- Jasne - zgodziłem się bez wahania.

Poszła do sypialni. Po kilku minutach wyszła niosąc tort urodzinowy, razem z moją żoną, dziećmi i teściową. Wszyscy śpiewali "Sto lat". A ja siedziałem na kanapie w samych skarpetkach...

 

* * *

 

Przy jednej z uliczek warszawskiej Starówki straszliwy Bazyliszek, ciemną nocą złapał posła na Sejm RP i studencinę z UW.

- Aaaaa - ryknął - Jednego z was muszę zjeść. Ale żeby było sprawiedliwie dam wam zadanie. Widzicie Pałac Kultury? Macie pobiec co sił tam i z powrotem. Tego, który przybiegnie ostatni zjem. Ustawił wystraszonych na środku ulicy, machnął ogonem i wystartowali. Po godzinie przybiega zdyszany poseł.

- A gdzie student? - pyta smok

- Powiedział - dyszy ciężko parlamentarzysta - że on to pierdoli i poszedł do domu.

 

* * *

 

Dwóch 80-latków rozmawia:

- Wiesz, moja żona chyba umarła.

Drugi na to:

- Dlaczego tak sądzisz?

- Bo wiesz, z seksem niby tak samo, ale mieszkanie nie jest posprzątane.

 

* * *

 

Uradowana żona wraca do domu.

- Wyobraź sobie, że dzisiaj przejechałam trzy razy na czerwonym świetle i ani razu nie zapłaciłam mandatu!

- No i...?

- Za zaoszczędzone pieniądze kupiłam sobie torebkę.

 

* * *

 

Panie doktorze proszę przyjechać do mojej żony!

- A co jej dolega ?

- Nie wiem, ale jest taka słaba, że musiałem ją zanieść do kuchni, żeby mi zrobiła śniadanie.

 

* * *

 

Kiedyś znajomy opowiadał historię. Zatrzymał go policjant, oczywiście za przekroczenie ale jakieś takie w normie, ok 20 więcej niż było dozwolone.Pisze mu mandat a że trasa była szybka to co chwilę przejeżdżał jakiś samochód za prędkością gruubo ponad dozwoloną :)

No więc znajomy mówi do policjanta żeby mu odpuścił, tutaj wypisuje mandat za 20km a co chwilę jedzie ktoś z przekroczeniem o ponad 50km. Policjant na to flegmatycznie historię z morałem :)

Policjant: Był pan kiedyś na rybach?

Kolega: no byłem

Policjant: a złapał pan wszystkie? :D

 

* * *

 

Przychodzi baba do lekarza i mowi:

- Panie doktorze, kiedy sie kocham z moim mezem, to boli mnie lewy bok.

- To moze niech pani sprobuje obrocic sie na prawy.

- ... A serial?

 

* * *

 

- Mam dla pana 2 wiadomości: dobrą i złą.

- Niech pan zacznie od dobrej.

- Niedługo będzie pan mógł czytać bez okularów.

- To wspaniale, panie doktorze, cudownie! A ta zła wiadomość?

- Ma pan miesiąc, żeby sie nauczyć alfabetu Braille`a.

 

* * *

 

Ojciec z synem idą ulicą. Chłopiec całą drogę marudzi;

- Tato kup mi loda, no kup mi loda, kup mi tego loda...

Ojciec z irytacją:

- Ja też bym zjadł loda, ale pieniędzy mamy tylko na piwo...

 

* * *

 

Pani w szkole:

- Z czego robi się kiełbasę?

Dzieci milczą.

- Jasiu, ty powinieneś wiedzieć - twój tata jest masarzem?

- Ja wiem, ale tatuś powiedział, ze jak komuś powiem, to mnie zabije.

 

* * *

 

- Koleżanka pije?

- Nie

- Dlaczego?

- Mam problemy z nogami

- Uginają się?

- Nie, rozkładają ...

 

* * *

 

Córeczka budzi się o trzeciej w nocy i mówi:

- Mamo, opowiedz mi bajkę.

- Zaraz wróci tatuś i opowie nam obu...

 

* * *

 

Gdzie byłeś całą noc? - pyta żona.

- Na rybach.

- Złapałeś coś?

- Mam nadzieję, że nie... - wzdrygnął się mąż.

 

* * *

 

Kochanie, koledzy z biura powiedzieli, że mam bardzo zgrabne nogi.

- Naprawdę? A nie wspomnieli nic o wielkiej dupie?

- Nie, o Tobie nie rozmawialiśmy...

 

* * *

 

Mąż wraca późno do domu.

Żona już leży w łóżku, więc mąż szybko się rozbiera i do niej. Żona:

- Nie zaczynaj dzisiaj. Boli mnie głowa.

- Zmówiłyście się, kurwa, dzisiaj, czy co do jasnej cholery?

 

* * *

 

Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika.

Kazał mu przyjść do swego pokoju.

- Jak się nazywasz?

- Jurek - odparł nowy.

Szef się skrzywił:

- Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej

atmosferze, ale ja nie zwracam się do nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufałość i może zniszczyć mój autorytet. Zwracam się do pracowników tylko po nazwisku, np. Kowalski, Malinowski. Jeśli wszystko jasne, to jakie jest twoje nazwisko?

- Kochany - westchnął nowy. - Nazywam się Jerzy Kochany.

- Dobra, Jurek, omówmy następną sprawę.

 

* * *

 

W gazecie, w dziale praca ukazało się ogłoszenie, że policja poszukuje ludzi do pracy.

Zgłosiły się trzy blondynki.

Stanowisko było jedno. Postanowiono więc wybrać tą jedną w drodze małego testu.

- Proszę bardzo, tu mamy dla pani zdjęcie z profilu tego osobnika. Proszę powiedzieć nam jak najwięcej o nim, co się pani nasuwa, jakieś spostrzeżenia.

- Jezu! On ma tylko jedno ucho!

Kandydatce podziękowano. Druga otrzymała takie samo polecenie.

- Boże! On ma tylko jedno ucho!

Ta również wypadła poniżej oczekiwań. Poproszono trzecią kandydatkę.

- Proszę bardzo, tu mamy dla pani zdjęcie z profilu tego osobnika. Proszę powiedzieć nam o nim jak najwięcej, co pani może powiedzieć o tej osobie na podstawie zdjęcia.

- Ten człowiek nosi szkła kontaktowe.

Komisja spojrzała zadziwiona. Sprawdzono w dokumentach i rzeczywiście.

- No wspaniale! Gratulujemy! Jest pani przyjęta. Ale jak pani to wydedukowała?

- To proste. Ten człowiek nosi szkła kontaktowe, bo nie może nosić okularów.

- Ale dlaczego?

- No jak to? No przecież on ma tylko jedno ucho!

 

* * *

 

Siedzi mała dziewczynka na ławce w parku i nagle krzyczy:

- kurwa mać!

Obok przechodziła starsza pani i słysząc dziewczynkę podchodzi do niej i pyta się dlaczego tak brzydko się wyraża. Na to dziewczynka, żeby usiadła obok niej a ona jej powie co się stało. Gdy babcia usłyszała co dziewczynka miała do powiedzenia sama głośno ryknęła:

- Kurwa mać!

Obok przechodził starszy pan i słysząc karygodne zachowanie babci oburzył się wielce. Babcia poprosiła go aby usiadł obok niej i powiedziała mu coś cichutko. Na to dziadek zerwał się z ławki i wrzasnął:

- Kurwa mać!

Pytanie: Co powiedziała dziewczynka babci a babcia dziadkowi?

Odpowiedź: Ta ławka jest świeżo malowana.

 

* * *

 

Nocą otwierają się z hukiem drzwi i do domu wtacza się mąż. Przewraca się w przedpokoju, wstaje, wpada do kuchni i zrzuca ze stojącego na kuchence garnka pokrywkę, nabiera garściami zupę, myje nią twarz potem łapie garnek i wylewa sobie całą jego zawartość na głowę

- Nie możesz sobie po prostu nalać zupy do talerza - mówi cicho stojąca w progu, w koszuli nocnej, rozbudzona właśnie żona

- Kto pijany??? - drze się mąż - Ja kurwa pijany???

 

* * *

 

Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało:

"Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?"

Celnik na polsko-niemieckiej granicy odpowiada:

- Dwa, trzy miesiące.

Celnik na polsko-czeskiej granicy:

- No, z pół roku.

Celnik ze "ściany wschodniej" po dłuższym zastanowieniu:

- Dwa, trzy lata.

Komisja zadziwiona:

- Tak długo?

Celnik ze "ściany wschodniej":

- Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma...

 

* * *

 

Mama, tata i synek wybrali się do cyrku. Gdy na arenie pojawił się słoń, tata poszedł kupić słodycze.

Nagle chłopiec wstaje i wyciągając rękę, krzyczy:

- Mamo, mamo, co to jest?

Zaskoczona pytaniem mama odpowiada:

- To jest ogon słonia.

Syn jednak wykrzykuje dalej:

- Nie! Pod spodem!

Zakłopotana mama odpowiada:

- Tooo... nic takiego.

Wraca tata, ale zapomniał kupić napojów, wiec idzie po nie mama.

Gdy tylko się oddaliła, synek wiesza się ojcu na ramieniu.

- Tato, tato, co to jest?

- To jest ogon, synu.

- Nie, pod spodem.

- To jest siusiak słonia.

Chłopiec chwile się zastanawia, po czym mówi:

- A mama powiedziała, ze to "nic takiego".

Ojciec z duma rozpiera się na krzesełku:

- No cóż, synku. Tatuś trochę mamusie rozpuścił.....

 

* * *

 

Przychodzi hipochondryk do lekarza i mówi:

- Panie doktorze, żona mnie zdradza, a nie rosną mi rogi.

- Proszę pana, z tymi rogami to tylko takie powiedzenie.

- Uff, a już myślałem, że mam niedobór wapnia.

 

* * *

 

Grupa rosyjskich turystow przyjezdza do Angli. Gdy maja wyruszyc zwiedzac miasto, przewodnik ich uprzedza:

- Badzcie ostrozni, w żadnym wypadku nie oddzielajcie sie od grupy. Tutaj wszedzie sutenerzy stoja. No a jesli sie zgubicie, szukajcie rosyjskiego konsulatu.

No ale jak to zwykle na wycieczkach zawsze ktos musi sie zgubic... Do takiego wlasnie zgubionego podchodzi jakis mezczyzna:

- Do you want a white woman?

- No, no! - krzyczy mezczyzna.

- Do you want a black woman?

- No!

- Do you want a man?!

- No!!!

- Do you want an animal?!!

- NO!!! I WANT RUSSIAN CONSUL!

- Possible, but very expensive...

 

* * *

 

Przychodzi facet do jasnowidza:

- puk, puk

- kto tam??

- ... a pierdole takiego jasnowidza

 

* * *

 

Mężczyzna wchodzi wieczorem do lokalu. Spostrzega siedzącą przy barze atrakcyjną kobietę. Podchodzi i zagaja:

- Co porabiasz ślicznotko?

Ona patrzy mu w oczy i odpowiada:

- Co porabiam? Dymam, kogo popadnie. Wszystkich jak leci. Starannie, na wylot i wszędzie. W domu, w biurze, nawet tutaj. Uwielbiam dymać kogo sie da. Od kiedy skończyłam naukę, nie robie nic innego.

Na to on:

- No proszę, coś podobnego - ja też jestem prawnikiem! A pani mecenas to w której kancelarii pracuje?

 

* * *

 

Kontrola imigracyjna

- Name?

- Abu Dalah Sarafi.

- Sex?

- Four times a week.

- No, no, no... male or female?

- Male, female... sometimes camel...

 

* * *

 

Dochodzi północ.... policjant podjeżdża do tzw. "zakątka zakochanych". Stoi tam samochód... podchodzi do niego i widzi na tylnym siedzeniu młodą dziewczynę, która robi coś na drutach, na przednim siedzeniu siedzi chłopak i czyta książkę...

- Co tu robicie i ile macie lat... ? - pyta policjant

- Ja czytam książkę i mam 21 lat - odpowiada chłopak - a ona robi na drutach i za 15 minut będzie miała 18...

 

* * *

 

Co to jest bigamia?

- Jak się ma o jedną żonę za dużo.

- A monogamia?

- To samo.

 

* * *

 

Spotyka się dwóch biznesmenów:

- Słuchaj, zauważyłem, że w twojej firmie wszyscy przychodza do pracy bardzo wcześnie. Jak ty to robisz?

- Prosty trick! Mam dwudziestu pracowników i piętnaście miejsc parkingowych...

 

* * *

 

Córeczka pyta się mamy tuż po wysłuchaniu bajki:

- Mamusiu, czy wszystkie bajki zaczynają się od "Dawano, dawno temu"?

- Nie kochanie - odpowiada mama - niektóre z nich zaczynają się od "Skarbie, muszę dziś zostać dłużej w pracy".

 

* * *

 

Przychodzi Maniuś do domu:

-Mamo, żenię się!

- Jak ona ma na imię?

- Roman.

- Maniuś, Roman to przecież chłopiec!

- Kurwa, coście się wszyscy uparli - w przyszłym tygodniu Romuś kończy czterdzieści lat, a wszyscy w kółko chłopiec i chłopiec...!

 

* * *

 

Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Oczywiście pierwsze uderzenie żony w piłeczkę i okno stojącego obok pola golfowego domku zostaje rozbite. Mąż trochę się zdenerwował:

- Mówiłem żebyś uważała a teraz trzeba będzie tam iść przepraszać i może nawet zapłacić.

Tak więc golfiści idą do domku i pukają w jego drzwi. Dochodzi ze środka miły głos mężczyzny:

- Proszę wejść.

Po wejściu zauważają w domku zbite kawałki szyby, rozbitą starą wazę i siedzącego na kanapie kolesia. Koleś pyta:

- Czy to wy zbiliście szybę?

- Tak... przepraszamy za to bardzo - odpowiadają golfiści.

- Hmmm... właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony w tej wazie kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić 3 życzenia. Nie obrazicie się jak spełnię wam po jednym sam zostawiając sobie jedno na koniec?

- Nie, tak jest świetnie - odpowiada mąż.

- Ja bym chciał dostawać milion dolarów co roku.

- Nie ma problemu - mówi dżin - Do tego gwarantuję, że będziesz bardzo długo żył. A ty młoda kobieto czego chcesz?

- Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie, każdy ze służącymi.

- Mówisz i masz - odpowiada dżin - Do tego obiecuje Ci, że do żadnego z nich nikt się nigdy nie włamie.

- A jakie jest twoje życzenie dżinie? - pyta małżeństwo.

- Ponieważ tak długo byłem uwięziony nie marzę o niczym innym jak o seksie z tobą - zwraca się do kobiety dżin.

- I co ty na to kochanie? - pyta mąż - Mamy tyle kasy i domy... może się zgódź.

Tak więc żona kolesia z dżinem idzie na pięterko.... Całe popołudnie kochają się. Dżin jest wręcz nienasycony. Po 4 godzinach nieustannego seksu dżin złazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:

- Ile masz lat ty i twój mąż

- Oboje mamy po 35

- Chrzanisz!? 35 lat i w dżiny wierzycie ???

 

* * *

 

Przychodzi blondynka - nastolatka do mamy i mowi:

- Mamo, czy to prawda, że dzieci rodząc się wychodzą z tego samego miejsca w które chłopcy wkładają ich członki?

Matka zadowolona, że nie musi poruszać tego tematu sama mówi:

- Tak córeczko, tak.

Na to blondynka:

- A czy przy porodzie nie powybija mi zębów?

 

* * *

 

- Skoczyłem wczoraj pierwszy raz ze spadochronem.

- No i co?

- No i nic. Dowiedziałem się, gdzie się wydziela adrenalina.

 

* * *

 

Na dyskotece w Niemczech bawił się Rosjanin, z napisem na koszulce:

"TURCY MAJĄ TRZY PROBLEMY".

Nie trwało długo, stanął przed nim Turek, byczysko chłop:

- Ty, a w dziób chcesz?

- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin - agresja. Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu.

Dyskoteka się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam na niego tłum Turków czeka.

- No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie.

- A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Rosjanin - nie potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie zwoływać wszystkich "swoich".

- Zaraz nam to odszczekasz! - zawrzaśli Turcy wyciągając noże.

- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin - zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...

 

* * *

 

Baca z gaździną jadą w pole:

- Słuchojcie no baco - zagaduje gaździna - coś mi się wydaje, ze nasa Maryś jest w ciązy.... tylko jak to mozliwe? Chłopaka ni mo, na potancówki nie chodzi, w nocy śpi z nomi...

- A bo z womi tak zowse - zdenerwował się baca - w nocy się porozkrywata, dupy powypinata i po ciemku poznaj która cyja...

 

* * *

 

Zakres świadczeń socjalnych gwarantowanych wynikających z budżetu państwa przyjętego na rok 2011:

Minister - porsche, whisky i artystki

Poseł - mercedes, koniaki i kociaki

Dyrektor - opel, starka i sekretarka

Kierownik - fiat, wyborowa i koleżanka biurowa

Pracownik umysłowy - autobus, czysta czerwona i własna żona

Pracownik wykwalifikowany - motocykl, 2 piwa i byle dziwa

Robotnik - łopata, taczki i dupa sprzątaczki

Chłop - bimber, kilka uli i dupa krasuli

Bezrobotny - modlitwa, łączka i własna rączka

Więzień - okno, krata i dupa kamrata

Emeryt - telewizor, herbatka i "Jacek i Agatka"

 

* * *

 

Muhammad el Hummeraid zajrzał do swojego haremu. Liczne jego kobiety, piękne i podobne do siebie kręciły się bez celu po rewirze. Gaworzyły beztrosko, podjadały z pólmisków i pobrzękiwały dzwoneczkami...

Muhammad skrzywił się kwaśno, splunął.

- Jak jakiś pierdolony baca..

 

* * *

 

Syn pisze list do matki:

"Droga Mamo! Urodził mi się syn. Żona nie miała pokarmu, wzięła mamkę - Murzynkę, więc synek zrobił się czarny."

Matka odpisuje:

"Drogi Synu! Gdy ty się urodziłeś, również nie miałam mleka w piersiach. Wychowałeś się na krowim, ale rogi ci wyrosły dopiero teraz."

 

* * *

 

The brain is a wonderful organ. It starts working the moment you get up in the morning and does not stop until you get into the office.

 

* * *

 

Na łożu śmierci leży 80-latek, kochany mąż, ojciec i dziadek. To jego ostatnie chwile przy życiu. Dokoła zebrała się cała rodzina: żona, wszystkie dzieci, wnuki oraz kilka prawnucząt. Wszyscy w milczeniu wpatrują się w sufit, tudzież w podłogę, czekając na zbliżającą się chwilę... Aż nagle cisze przerywa dziadek i rzecze:

- Zdradzę wam swój największy sekret. Ja naprawdę nie chciałem się żenić i zakładać rodziny. Miałem wszystko. Szybkie samochody, piękne kobiety, sporo przyjaciół i kasę na koncie. Ale pewnego wieczora znajomy rzekł do mnie:

- Ożeń się i załóż rodzinę. Bo nie będzie ci miał kto podać szklanki wody, kiedy będzie ci się chciało pić na łożu śmierci. Od tego momentu słowa te nie dawały mi spokoju. Postanowiłem radykalnie zmienić swoje życie i ożenić się. Skończyły się wyskoki z kolegami na piwo. Teraz wyskakiwałem tylko do nocnego po zakupy dla was, dzieci moje. Wieczorne dyskoteki z dziewczynami zamieniły się w wieczorne oglądanie seriali w żoną. Pieniądze z konta zostały roztrwonione na fundusze inwestycyjne dla was kochane dzieci. Tamte dni sprzed małżeństwa odeszły jak wiatr. I teraz kiedy leżę na łożu śmierci, wiecie co??

- Co? - wszyscy zdumieni wpatrują się w staruszka.

- No, nie chce mi się kurwa pić!!

 

* * *

 

Siedzi sobie na kamyczku Małgosia.

W jednej ręce trzyma śledzionę, w drugiej wątrobę, oczy wiszą jej na żyłkach. Rękawem ociera krew wypływającą z uszu i wzdycha:

- Uuuhuuuhu, ale mi się kichnęło

 

* * *

 

Idzie pogrzeb. Tragarze niosą trumnę przekręconą na bok.

- Kogo chowają? - pyta przechodzień.

- Teściową - odpowiada jeden z żałobników.

- A czemu trumnę niesiecie bokiem?

- Bo jak ją przekręcić na plecy, to zaczyna chrapać...

 

* * *

 

Skazali gościa na śmierć. Jednak był tak gruby, że się nie mieścił na krześle elektrycznym. Zarządzili dietę. Po tygodniu o chlebie i wodzie - koleś zamiast schudnąć, przytył 10 kilo. Na krzesło nijak się nie mieści. Zarządzili tylko wodę - znów przytył 10 kg. Postanowili nic mu nie dawać. Koło zamiast chudnąć, poprawił się o 10 kg.

- Co jest, czemu nie chudniesz?

- Jakoś kurwa nie mam motywacji...

 

* * *

 

Szewczyk Dratewka zawitał na wawelski gród. I kiedy dowiedział się, że smok wawelski porwał i więzi miejscową księżniczkę, postanowił ją uratować. Ujął miecz w dłoń i dziarsko pomaszerował do jamy smoka. Zamachnął się i odrąbał smokowi łeb. Ale natychmiast na jego miejsce wyrosło dziesięć następnych. Zamachnął się ponownie i znowu odrąbał smokowi głowę. Ani się obejrzał, a na jej miejscu wyrosło sto nowych. Niezrażony szewczyk zamierzył się po raz trzeci, ale w tym momencie z pieczary wybiegła księżniczka krzycząc:

- Pisiora mu odetnij!!! Pisiora!!!

 

* * *

 

- Ewelina, mam dla ciebie dwie propozycje...

- Tak, Szczepan?

- Po pierwsze: chodź zajmiemy się niekonwencjonalnym seksem. Ja będę w czarnym, lateksowym wdzianku. Ciebie, nagą, obwiążę sznurem. Będziesz miała tylko czerwoną maskę na twarzy z otworem na usta. W ustach - zielona kulka. Ręce też będziesz miała związane i dodatkowo założę kajdanki. Będę cię szczypał spinaczem do bielizny, smagał pejczem i oblewał ciało gorącym, roztopionym woskiem.

- Szczepciu, a druga propozycja?!

- Wstydzę się powiedzieć..

 

* * *

 

Wraca gość wcześniej z delegacji, w sypialni zastaje dwóch nagich mężczyzn:

- A wy coście za jedni? Geje?

- Nie, wysłaliśmy twoją żonę do sklepu po piweczko...

 

* * *

 

Targowisko miejskie.

Do straganu z butami podchodzi dziewczyna, handlująca nieopodal warzywami i owocami.

- Kierowniku!... Potrzebuję pięćdziesięciogroszówek jak najwięcej!

- Ciężko z drobnymi.

- No błagam, bo nie mam czym wydawać!

Wyciągając w jego kierunku dłoń z monetą pięciozłotową mówi:

- Niech mi pan da chociaż za piątkę!

- Dobra!... Ale liczę, że ty mi też kiedyś dasz za piątkę!

 

* * *

 

Zbulwersowany Anglik po kolejnej, bezowocnej wizycie w Jobcenter, lokalnym urzędzie pracy, w końcu nie wytrzymał i wściekle rzucił pani urzędniczce:

- Jasna cholera! Przychodzę tu już dziesiąty raz i nie macie dla mnie żadnych ofert?!

- Za jedenastym razem proszę zapytać z polskim akcentem...

 

* * *

 

Przychodzi do sklepu mały Mosiek, podaje sprzedawczyni kankę i mówi:

- Poproszę trzy litry miodu.

Sprzedawczyni bierze kankę, nalewa miodu, podaje chłopcu, a ten mówi:

- A tate jutro przyjdzie i zapłaci...

Na co sprzedawczyni:

- Nie, tak nie można!

Zabiera chłopcu kankę, wylewa miód i oddaje pustą.

Mosiek wychodzi na ulicę, zagląda do kanki i mówi:

- No i miał rację tate, na trzy kanapki starczy...

 

* * *

 

Facet z okazji świąt postanowił zaliczyć dobry uczynek i samemu uprać swoje rzeczy. Wrzuca je do pralki, ale tu zagwozdka. Pyta więc żony:

- Co trzeba ustawić?

- A zobacz, co masz napisane na koszulce.

- "Legia mistrz", ale co to ma do rzeczy?

 

* * *

 

Siostrzeniec pokazał mi mały tatuaż, który zrobił sobie na ramieniu - chiński symbol.

- Błagam cię! Tylko nie wygadaj się moim rodzicom, dobra? Dobra?!

- Dobra, nie ma sprawy. A swoją drogą, co on oznacza?

- Odwaga.

 

* * *

 

Nowy rekord świata w skoku w dal został kilka dni temu ustanowiony przez amatora z klubu w Hawanie. Rekord wyniósł 8 km 654 metry i 16 cm. Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) zastanawia się jednak nad uznaniem wyniku, ponieważ w tym dniu nad Kubą przechodził huragan Ike.

 

* * *

 

- Proszę mi powiedzieć, doktorze, czy to prawda, że mojego męża będzie operował student Iwanow?

- Zaraz popatrzę na rozkład zajęć... Tak, rzeczywiście Iwanow!

- Ależ on go przecież uśmierci!!!

- Tak? No to wtedy my mu niedostateczny postawimy...

 

* * *

 

Obejrzałem kiedyś taki film "Przyczajony tygrys, ukryty smok" i wiecie, byłem bardzo niemile zaskoczony. Nie zobaczyłem tam ani jednego tygrysa, ani tym bardziej smoka! Ale potem... Achaaa! Zajarzyłem. Były przecież przyczajone. I ukryte.

 

* * *

 

Szef wzywa referenta w sprawie projektu pisma:

- Co to w ogóle ma być? To nie jest jasne! Czytam i nic z tego nie rozumiem! To jest bez ładu i składu! CZŁOWIEK, KTÓRY NIE JEST W STANIE WYRAŻAĆ SIĘ TAK, ŻEBY GO INNI BYLI W STANIE ZROZUMIEĆ, JEST KOMPLETNYM IDIOTĄ!!! ROZUMIECIE??!!

- Nie, szefie.

 

* * *

 

Chcielibyście zagrać na atrapie gitary w duecie ze Slashem?

Wiem, że byście chcieli.

Dla takich jak Wy, moja firma przygotowała superofertę: za przystępną sumę możecie zagrać na PRAWDZIWEJ gitarze z gościem zajebiście podobnym do Slasha...

 

* * *

 

Przychodzi gość do salonu tatuażu i mówi:

- Proszę mi walnąć czołg na całe plecy.

Artysta zabiera się do roboty, po około 20 minutach mówi do gościa:

- Gotowe.

- Tak szybko?

- Toż to tylko pięć liter.

 

* * *

 

Przychodzi facet do baru:

- Poproszę piwo bez soku.

- Jakiego soku??

- Może być bez malinowego.

...i wlali mu wszystkie pozostałe.

 

* * *

 

Babcia, która jak zwykle krząta się po kuchni, mówi do wnuczka:

- Stań przy oknie i mów mi co tam widzisz na ulicy!

Chłopiec przez chwilę milczy, lecz nagle mówi:

- Idzie Murzyn z białą laską!

- Jakiś niewidomy, biedaczysko!

- Jaki tam niewidomy?.. Nie wiem, co ta głupia suka w nim widzi?

 

* * *

 

W fabryce robimy sobie z kolegami różne psikusy. A to naleje się komuś ługu akumulatorowego do kubka, a to się spuści parę ton z suwnicy na głowę, a to wbije podnośnikiem widły w brzuch i przyszpili do ściany. Wczoraj kolega podłączył mi krzesło do transformatora 6000 V. Na szczęście usiadł ktoś inny i spalił się na popiół. Dobrze, że nie ja, mogło być niefajnie, a tak - śmiechu było co niemiara.

 

* * *

 

Mieliśmy być drugą Japonią - od tego czasu Japonia zadłużyła się na 200% PKB.

Mieliśmy być druga Irlandią - od tej obietnicy zjechali z +6 na -3% wzrostu PKB.

Mieliśmy być drugą Kalifornią - ich budżet stanął na skraju bankructwa.

Po obietnicy bycia drugą Norwegią Norwegowie nerwowo przeliczają zapasy gazu i ropy.

 

* * *

 

Hotel w znanej miejscowości nadmorskiej.

- Ile zapłacimy za pokój dwuosobowy?

- Sto pięćdziesiąt z widokiem na las.

- A za pokój z widokiem na morze?

- Około trzech milionów!

- Żarty pan sobie robi?

- Nie!... Ale tyle by wzięli za obrócenie hotelu!

 

* * *

 

Zauważyłem mrówkę faraona na blacie w kuchni. Niosła jakiś okruszek. Zagrodziłem jej drogę palcem. Zawróciła. Znowu zagrodziłem. Znowu zawróciła. Potem stanęła w bezruchu. Nie reagowała, więc wziąłem leżącą obok lupę i korzystając z promieni słonecznych postanowiłem trochę ją przysmażyć... Jednak kiedy przykładałem szkło zauważyłem, że coś do mnie pokazuje... Coś tam machała łapkami, ale nie zdołałem dostrzec. One są, wiecie, dość małe. Przetrząsnąłem szuflady i znalazłem mocniejsze szkło. Wtedy stało się jasne, że oto wyciągnęła ona skądś mikroskopijnej wielkości spłachetek papieru czy coś i pokazuje mi, abym na niego spojrzał. Kurde, ależ to było malutkie. Jakbym się nie gimnastykował - nic nie mogłem na nim dojrzeć. Przykryłem mrówkę szklanką i pobiegłem poszukać szkolnego mikroskopu mego syna. Po pół godzinie znalazłem. Wyregulowałem ostrość i powiększyłem obraz. Tak, na karteczce było pismo. Jeszcze powiększyłem. Już prawie widziałem... jeszcze ostrość... jeszcze... jeszcze trochę... uff.. ależ byłem podniecony. Jeszcze... już! Mogę odczytać! Taaa... pięknie...

- "POCAŁUJ MNIE W DUPĘ!"

 

* * *

 

Przychodzi biały niedźwiedź do baru i mówi do barmana:

- Daj mi pan whisky....... i colę.

- Skąd ta chwila wahania? - spytał barman.

- I to naprawdę jedyne, co pana dziwi? - odpowiedział niedźwiedź.

 

* * *

 

Przeprowadzono w Anglii ankietę. Zapytano:

- Jak wolałbyś żeby na Ciebie mówiono: a) Brytyjczyk czy b) Anglik?

Zdecydowaną większość odpowiedziała:

Polak.

 

* * *

 

Psychoanalityk rozmawia z kolegą po fachu:

- Miałem kiedyś pacjentkę, która bała się ciemności. Zapytałem jej, co w tym strasznego. Jak zaczęła opowiadać, to teraz i ja boję się ciemności...

 

* * *

 

Spotkałem raz faceta, który twierdził, że wie wszystko. Spytałem go o imię mojej matki. Wiedział. Hmm, to jeszcze o niczym nie świadczy. Wyniki w totka dziesięć lat temu? Wiedział. Przypadek. Średnia ilość włosów leniwca olbrzymiego? Wiedział. Cholera... Przyszła data zgonu teściowej?... Wzór Bernouliego... Liczba atomowa cezu... Sto pięćdziesiąty wers Hamleta... Adres Jessiki Alby... Ilość kalorii w rodzynce... Piąty akord w "The Rain Song"??... Wiedział, wiedział, WIEDZIAŁ!

- A jak musiałoby brzmieć pytanie, na które nie umiałbyś odpowiedzieć? - zapytałem.

- Hmm... Nie wiem...

No i masz... Wpierdoliłem gościowi, bo nie lubię, kurwa, blagierów.

 

* * *

 

Pewien niewidomy mężczyzna usiadł pod murem przy ruchliwym chodniku w mieście, postawił przed sobą kapelusz, a obok kawałek kartonu z napisem "Jestem niewidomy i proszę o pomoc".

Znany publicysta, który przechodził obok, zauważył, że w kapeluszu niewidomego znajdowało się tylko kilka drobniaków.

Przykucnął i włożył do kapelusza banknot, następnie nie pytając o zgodę wziął karton, odwrócił i napisał jedno zdanie.

Położył na miejsce i odszedł.

W godzinach popołudniowych, kiedy ponownie przechodził obok niewidomego, zauważył, że w kapeluszu znajduje się pokaźna ilość monet oraz banknoty o różnym nominale.

Niewidomy bezbłędnie rozpoznał po krokach osobę, która coś mu napisała na kartonie.

Poruszony z lekka pyta:

- Co pan takiego napisał na moim kartonie?

Publicysta z uśmiechem odparł:

- W zasadzie nic szczególnego!... Napisałem pana zdanie w inny sposób!... "Dzisiaj przyszła wiosna, a ja nie mogę tego zobaczyć"

 

* * *

 

Na piłce nożnej w Polsce znają się wszyscy. Od wielu lat jesteśmy ekspertami w skokach narciarskich - geometria lotu i telemarki nie mają dla nas tajemnic.

Niedawno poznaliśmy dogłębnie tajniki F1 - w zasadzie każdy Polak z pomocą szwagra jest w stanie założyć podwójny dyfuzor do Golfa. A teraz w trybie eksternistycznym stajemy się ekspertami od czarnych skrzynek, trajektorii lotu oraz procedur lotniczych.

 

* * *

 

Mąż do żony po meczu:

- No to dość leniuchowania. Idę wysprzątać piwnicę.

Po pięciu minutach wraca.

- Co, już skończyłeś? - dziwi się żona.

- Nieee... - stwierdza niechętnie mąż - ... otwieracza do butelek zapomniałem.

 

* * *

 

Mój kumpel Gienek ma tylko jedną rękę. Mówi do mnie:

- Idę wymienić żarówkę.

Spojrzałem na niego, spojrzałem trochę dziwnie i spytałem:

- To chyba nie będzie zbyt łatwe, co?

- Dlaczego? - odrzekł zdziwiony - Mam rachunek.

 

 

 

 

Hall of Fame w sekcji "Gry":

 

Link do gry

De best łan z wynikiem :-)

3D Logic

- Sylwek, Martinez, Zefir (i inni) - 30 poziom

3D Logic II

- sundani, tadkens i inni - 30 poziom – ostatni

Ameba

- Tomisher - 33 507 punktów

Bloons

- Frangles (gra skończona)

Boxhead

- Zaratustra - 262 768 700 punktów

BoxHead 2

- Dementor - 1 828 661 600 punktów

Chain Factor

- Sharosta - 821,373 punktów

Chińczyk

- Dzitzus - 4492 punkty

Color Junction

- Dymel - 2145 punkty

Crash Down

- Lusi 423 787 punktów

F-16

- Vendetta - 198,675 sek ... [ MA-SAK-RA !!! ] :-)

Filler

- Stanley - 141 005 punktów (informujemy, iz z powodu bug’a w grze – kolejne rekordy nie będą publikowane)

Flashpiper

- Dzitzus - 36 888 punktów

Katapult

- Demarko - 1 734 470 metrów

Kick Off

- Dzitzus - 6 620 metrów

MotherLoad

- Dementor - 23 405 000

Nanaca Crash

- Dzitzus - 16 623,33 m

Pandemic 2

- Bubak: 112,986 puntków

Puknij Kulki

- Jacek - 323 punkty

Stuntstup

- Sonik - 909,2 punktów

Swoopa

- Karhis: 66370 puntków

Świąteczna

- Szymaniak - 28 757 033 357 957 417 punktów ... [ MA-SAK-RA ^ 3 !!! ] :-)

Tredz

- babel20 - 1 421,6 m

Wystrzel chomika

- Mlekuś - 2 581 ft

Wieżyczki

- Mlekuś - 8 651 punktów

Yeti Sports 1

- wiekszosc graczy - 323,5 m

Yeti Sports 2

- MarioG - 676,7 punktów

Yeti Sports 3

- Jarek L. - 480 m

Yeti Sports 4

- kaszan - 1 623,78 m

Yeti Sports 5

- lowigus - 4 376 m

Zorbatron

- Jarek L – 292281 punktów

 

                                    

 

 

 

Wszystko co znajdziecie na naszym portalu - znajduje się tu tylko i wyłącznie dzięki Wam. Zatem ...

 

Usłyszałeś ciekawy żart? A może masz ich całe mnóstwo? Dostałeś śmieszny filmik? W postaci linka, pliku?

A może w swoich zbiorach znajdziesz "wywrotkę" zabawnych obrazków? Chciałbyś się podzielić nimi z innymi?

Chciałbyś by te rzeczy ukazały się na naszej stronie z adnotacją, że to Ty je podesłałeś?

Nic łatwiejszego - napisz do nas na GG: 68678 lub wyślij to, co masz e-mail'em. My zajmiemy sie resztą...